I. DOLINA UBAYEOtwarcie przestrzeni
Słoneczne hale i gładki asfalt z Jausiers. Na dole ruch bywa gęsty, lecz góra szybko zaczyna narzucać własny, surowy rytm.
Alpejski przekręt i pętla ambicji • 2802 m n.p.m.
I. DOLINA UBAYESłoneczne hale i gładki asfalt z Jausiers. Na dole ruch bywa gęsty, lecz góra szybko zaczyna narzucać własny, surowy rytm.
II. LUSTRZANA CISZAWoda odbijająca chmury na ponad dwóch tysiącach metrów. Szosa omija błękitne oczka, wspinając się ku strefie wiecznego chłodu.
III. PĘTLA SZCZYTOWAOstatnie metry drogi opasującej wierzchołek na 2802 m n.p.m. Odarcie z wszelkiej zieleni i surowy, ciemny piarg.


Rzut orograficzny i koordynaty
Bonette to prawdopodobnie największy i najbardziej zuchwały przekręt w historii alpejskiej inżynierii drogowej, ale trzeba mu oddać sprawiedliwość — działa bezbłędnie. Sama geograficzna przełęcz, Col de la Bonette, leży na wysokości 2715 metrów n.p.m. Aby jednak odebrać Włochom i ich mitycznemu Stelvio koronę najwyższego asfaltu w Europie, Francuzi na początku lat 60. dobudowali do siodła zbędną z punktu widzenia komunikacji, dwukilometrową pętlę opasującą sam czubek skalnego wierzchołka Cime. De facto nie jest to już żadna przełęcz, lecz czysty monument ludzkiej ambicji i chęci panowania nad cyframi. Ale liczby są liczbami: 2802 metry widnieją na oficjalnych tablicach, a w kolarskim świecie to one ostatecznie rozstrzygają spory.
Rozpoczynając wspinaczkę w Jausiers, wkracza się w podjazd o charakterze wybitnie masowym. W letnie weekendy przewalają się tędy sznury aut, motocykli i kolarzy z całego kontynentu, choć nie osiąga to nigdy tej histerycznej, jarmarcznej skali włoskiego szaleństwa ze Stelvio. Dolina Ubaye przyjmuje wędrowca łagodnie, dając czas na złapanie równego oddechu pośród rozległych pastwisk, gdzie powietrze pachnie jeszcze rozgrzaną trawą i żywicą modrzewi. Jednak z każdym pokonanym kilometrem góra systematycznie zrzuca kolejne warstwy łaskawości. Roślinność karłowacieje, tafla alpejskich jezior staje się nieruchoma i zimna, a krajobraz wokół szosy robi się niepokojąco dziki, surowy i odarty ze wszystkiego, co przypominałoby o nizinach.
IV. DETAL I FAKTURAKruchy, ciemny łupek Mercantour. Wąska półka asfaltu wcięta w ruchomy rumosz skalny, gdzie ziemia nie chce utrzymać żadnej roślinności.
W najwyższych partiach nie ma już miejsca na żaden kompromis. Świat zamienia się w czarną, księżycową pustynię, gdzie zbocza tworzą ruchome, łupkowe piargi osuwające się ku przepaściom pod własnym ciężarem. Na właściwej przełęczy, gdy w nogach tkwi już ponad dwadzieścia kilometrów ciągłego wysiłku i dławiącego niedoboru tlenu, droga nie daje ani chwili wytchnienia. Pętla wokół Cime uderza znienacka brutalną rampą sięgającą piętnastu procent. Na tej wysokości każdy haust powietrza parzy gardło, boczny wiatr chwieje maszyną, a skrajnie wycieńczonych kolarzy ten finałowy, bezlitosny ząb nachylenia potrafi autentycznie przyprawić o łzy. Zwieńczeniem nie jest klasyczne przełamanie grani ku innej dolinie, lecz samotny objazd skalistego monolitu na dachu Alp.
Jausiers → Cime de la Bonette • Ø 6.7%